Slider

Jak to jest z tym „rozwodem kościelnym” czyli zapowiadany wpis gościnny

Chyba już wspominałam, że rozwód to nie to samo co stwierdzenie nieważności małżeństwa? I tak się składa, iż w Kościele rozwodów nie ma, jest natomiast w pewnych określonych  przepisami sytuacjach możliwość wnoszenia o stwierdzenie nieważności. Wiem, określenie „rozwód kościelny” jakoś się przyjęło w języku potocznym (w tajemnicy powiem, iż czasem także prawnicy posługują się tym nie do końca poprawnym, ale znacznie krótszym

Pamiętacie pierwszą część wpisu dotyczącego „rozwodów kościelnych”? Zapewne tak, ale jeśli nie, to znajdziecie go dokładnie tutaj.

Pamiętacie też w tej sytuacji zapewne Bartłomieja Barańczuka – adwokata kościelnego i autora bardzo ciekawego bloga poświęconego właśnie temu, jak przebiega procedura tego stwierdzania nieważności i w jakich sytuacjach w ogóle można takie postępowanie zainicjować.

Pierwszy wpis gościnny spowodował wysyp dalszych pytań. Jedno z ciekawszych zagadnień dotyczyło tego, co w sytuacji gdy jedna ze stron umiera zanim takie postępowanie się skończy.

W takiej sytuacji nie mogłam zrobić nic innego jak tylko dopytać o interesujące Was kwestie:

Czy możliwe jest wniesienie sprawy o orzeczenie nieważności małżeństwa po śmierci jednego
małżonka?

Przepisy prawa kanonicznego zawarte tak w samym kodeksie prawa kanonicznego (KPK), jak i w innych instrukcjach procesowych, regulują sytuację wszczynania procesu o nieważność małżeństwa w sytuacji, gdy nie zostało ono zaskarżone za życia obydwu małżonków. Bez wątpienia wnoszenie sprawy o nieważność małżeństwa w sytuacji śmierci jednego lub obojga małżonków jest sytuacją wyjątkową. Jednak nie zmienia to tego, że jest to kwestia istotna. Zawarcie małżeństwa – rozumiane jako fakt prawny – nie podlega modyfikacji z chwilą śmierci jednego z małżonków, choć sam węzeł zostaje oczywiście rozwiązany. Okoliczność śmierci jest wprost uznana w KPK jako jedyna możliwość rozwiązania małżeństwa zawartego i dopełnionego. Mówię o tym, gdyż wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa nie jest podstawą do uznania, że małżeństwo zostało rozwiązane, ale że nigdy nie zaistniało.

Można zadać sobie pytanie, po co rozpoczynać proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa w sytuacji, gdy jeden z małżonków zmarł, np. po orzeczeniu rozwodu cywilnego, ale przed rozpoczęciem procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa? Przecież tak po ludzku
– i z przekąsem – problem rozwiązała za nas natura. Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której żyjący małżonek jest na tyle głęboko przekonany o nieważności swojego małżeństwa, że będzie chciał udowodnić tę kwestię na forum kościelnym.

Jednak czy zawsze może to zrobić? Czy sama jego wola jest tutaj wystarczająca do wszczęcia procesu? Jak przeprowadzić postępowanie dowodowe?

Tutaj wchodzimy już w zagadnienie, które wcześniej delikatnie nakreśliłem. Mianowicie, zasadą jest, że po śmierci jednego lub obojga małżonków małżeństwo nie może być zaskarżone. Zatem przedmiot naszej rozmowy – wszczynanie procesu po śmierci – stanowi odstępstwo. Sąd kościelny może przyjąć skargę złożoną po śmierci małżonka tylko wtedy, gdy kwestia dotycząca ważności małżeństwa ma charakter przedprocesowy dla rozwiązania innego sporu, bądź na forum kanonicznym, bądź na forum świeckim. Przekładając to na nasze. Załóżmy, że małżonek Kowalski umiera, ale Pani Kowalska chce wnosić proces o orzeczenie nieważności małżeństwa. Będzie mogła to zrobić, ale tylko wtedy, gdy najpierw wykaże przed sądem, że wynik tego postępowania jest jej niezbędny do poprowadzenia innego sporu (niezależnie czy będzie się on toczyć przed sądem kościelnym, czy też państwowym). Istotnym utrudnieniem jest to, że przepisy kodeksu nie wprowadziły żadnych postanowień uszczegóławiających, dzięki którym łatwiej byłoby nam ustalić jakiego typu lub rodzaju winna być ta „inna sprawa”. W takiej sytuacji każdorazowo należy przeprowadzać ocenę sytuacji zainteresowanego.

Idźmy dalej. Przyjmijmy, że udało nam się przekonać sąd, że należy przeprowadzić proces o nieważność małżeństwa pośmiertnie. W tym momencie pojawiają nam się kolejne schody – i to wysokie. Przecież małżeństwo kanoniczne cieszy się przychylnością prawa. Oznacza to, że jeżeli nie udowodnimy przed sądem jego nieważności, to nadal będzie postrzegane jako ważnie zawarte. Mając świadomość, że przynajmniej jedna ze stron z przyczyn naturalnych będzie nieobecna
w procesie, należy bardzo rozważnie ocenić kwestię zakresu sporu, tytułów nieważności a co za tym idzie dowodów, które będziemy przedstawiać sądowi (truizmem będzie wskazanie, że oprócz dowodów za nieważnością małżeństwa musimy wykazać nadto, że nasz małżonek faktycznie zmarł). Pół biedy, jeżeli nasz zmarły brał czynny udział w sprawie rozwodowej i już tam udało nam się zgromadzić obszerny materiał dowody, który będzie przydatny również w procesie kanonicznym (np. bardzo bogata dokumentacja medyczna sięgająca jeszcze czasów przedślubnych). Dużo trudniej będzie nam przeprowadzić taki specyficzny proces jeżeli sprawa rozwodowa trwała przysłowiowe piętnaście minut, nie żądaliśmy wydania wyroku rozwodowego
z orzeczeniem winy za rozkład pożycia, a w związku z tym nie ma w aktach nawet pół wartościowego dowodu. Przebieg postępowania dowodowego – jak w każdej sprawie – uzależniony będzie od zgłoszonego przez nas tytułu nieważności. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że gdy Pani Kowalska będzie podnosiła niezdolność zmarłego z przyczyn znajdujących swoje usprawiedliwienie w jego zdrowiu psychicznym, to w trakcie postępowania odpada bardzo istotny dowód – opinia biegłego odpowiednie specjalizacji. Dlatego też w takiej sytuacji – ale i generalnie –  tj. gdy nie będzie można skonfrontować naszych zeznań oraz zeznań ewentualnych świadków ze stanowiskiem zmarłej (czy też nieobecnej) strony, warto jest posiłkować się dowodami
z dokumentów.

Wobec powyższego z jakich tytułów wnosić sprawy o nieważność małżeństwa pośmiertnego?

Jest to oczywiście sprawa indywidualna. Jednak szczególnie przy takiej specyfice postępowania należy szukać przyczyn nieważności tam, gdzie będzie nam najłatwiej w kontekście postępowania dowodowego. Z przyczyn naturalnych łatwiej będzie zaskarżyć małżeństwo ze względu na tytuł leżący po stronie małżonka żyjącego – złoży zeznania pod przysięgą, czy też zostanie przebadany przez biegłego. Jednakże, gdy historia małżeństwa nie daje nam do tego podstaw, to w sposób rozważny należy wskazywać tytuły nieważności leżące po stronie zmarłego małżonka. Zaś przede wszystkim należy mieć na względzie, aby tak przy zakreślaniu przedmiotu sporu, jak i w toku samego postępowania, nie opierać się na własnym widzi mi się albo makiawelicznym kalkulowaniu, ale starać się jak najlepiej przełożyć fakty na wymagania stawiane przez przepisy.

Czy fakt, że ten żyjący małżonek jest w nowym związku cywilnym i ma z tego związku dzieci ma tu jakiekolwiek znaczenie?

W sprawach o orzeczenie nieważności małżeństwa dla sądu kościelnego nie ma znaczenia to czy ktoś pozostaje obecnie w innym związku niesakramentalnym, czy posiada z niego potomstwo. W tego typu sprawach priorytetem jest okres przedślubny, oczywiście w odniesieniu do małżeństwa kościelnego, które ma być przedmiotem postępowania (aby nie mylić z okresem przedślubnym
w kontekście np. drugiego związku cywilnego).

Dlatego też sąd – choćby po ludzku było sędziemu zwyczajnie szkoda, że zainteresowany żyje obecnie w sytuacji nieregularnej – bez dowodów przemawiających za nieważnością małżeństwa nie może wydać wyroku korzystnego dla zainteresowanych.

Co w sytuacji gdy jedna ze stron umiera w trakcie postępowania? Czy sprawa toczy się dalej
i kto ewentualnie wstępuje w miejsce tego zmarłego małżonka?

Jeżeli nasza Pani Kowalska miałaby na tyle dużo szczęścia, że zdążyłaby złożyć do sądu kościelnego skargę o nieważność małżeństwa za życia Pana Kowalskiego, to już nie musiałaby wykazywać przed sądem, że przeprowadzenie tego postępowania jest potrzebne do wszczęcia innej sprawy.

Natomiast sam przebieg postępowania, a w związku z tym również decyzje sądu, zależeć jednak będą od momentu zgonu współmałżonka w toku procesu.

Mianowicie jeżeli byśmy przyjęli, że Pan Kowalski – pozwany w sprawie – umarł przed zamknięciem postępowania dowodowego, to wtedy samo postępowanie winno zostać zawieszone, dopóki jego spadkobierca nie podejmie sporu. Muszę tutaj uspokoić, że ewentualny brak zainteresowania procesem ze strony spadkobiercy pozwanego nie będzie przyczynkiem do storpedowania postępowania. Zwyczajnie sąd po wyznaczeniu stosownego terminu, w przypadku braku zainteresowania, będzie kontynuował postępowanie.

Inaczej wyglądać będzie sytuacja, gdyby zmarła Pani Kowalska (nasza powódka). W takim przypadku z wnioskiem o kontynuowanie procesu może wystąpić tylko pozostały przy życiu Pan Kowalski albo promotor sprawiedliwości. Tylko oni posiadają interes do prowadzenia tej konkretnej sprawy.

Natomiast w sytuacji, gdy zgon nastąpiłby po zamknięciu postępowania dowodowego sprawa należy kontynuować pozywając następcę zmarłego. Jest to sytuacja dużo bardziej komfortowa – o ile w ogóle można tak powiedzieć przy rozpatrywaniu, że ktoś zmarł. Mówię tak dlatego, że o ile już na etapie wnoszenia sprawy dobrze przemyślano przebieg postępowania dowodowego to w aktach sprawy znajdują się istotne dla rozstrzygnięcia dowody.

Jak widzisz – nie są to proste sprawy. Jej wniesienie do właściwego sądu wymaga rozważenia i przemyślenia wielu kwestii.

Dlatego jeśli jesteś w takiej sytuacji życiowej i rozważasz wystąpienie do sądu z wnioskiem o stwierdzenie nieważności małżeństwa, to dobrym pomysłem będzie porozmawianie ze specjalistą.

Tak – czytanie blogów prowadzonych przez profesjonalistów to też jest dobry pomysł.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: