Close
  • Rozwód, separacja, alimenty

Czy wiesz czyj jest Twój dom?

Tak, rozumiem iż postawione w tytule wpisu pytanie wielu osobom może wydać się wręcz niedorzeczne i pozbawione sensu. Tylko skoro takie pytanie zadaję i to w tytule, to znaczy że coś może być na rzeczy. Czy wiesz czyj jest Twój dom?Ok, czyj jest dom, w którym mieszkasz i uważasz za jak najbardziej własny.

Cóż, jak nie masz pewności, to sprawdź; a jak nigdy wcześniej się nie zastanawiałeś… to też sprawdź.

(podpowiem: zacznij od zapoznania się z księgą wieczystą nieruchomości)

Zaraz tłumaczę, co konkretnie mam na myśli.

 

Wiele osób jest całkowicie zaskoczonych, kiedy się o tym dowiaduje.

A dowiaduje się często wtedy, kiedy jest już troszkę za późno i niestety zostaje bardzo trudna walka w sądzie.

Myślisz, iż w sytuacji gdy dom wybudowany został po ślubie to na pewno jest Wasz wspólny?

To bardzo prawdopodobne, ale…  no niestety – może tak wcale nie być.

Takie historie zdarzają się w rzeczywistości.

Wyobraź sobie parę : Zosię i Zenka.  Zosia ma nieruchomość, którą dostała w darowiźnie od rodziców (ewentualnie odziedziczyła  nieruchomość po babci). Na gruncie tym nic nie było, gdyż Zosia nie dysponowała pieniędzmi aby samodzielnie wybudować tam dom.

Na szczęście Zosia wkrótce wychodziła za mąż i pomyślała, iż dom będą budować już wspólnie z mężem.

I tak też się stało. Niedługo po ślubie małżonkowie rozpoczęli budowę domu.

Zapytasz pewnie skąd mieli pieniądze na budowę?

Cóż,  Zosia miała trochę oszczędności, Zenek miał oszczędności, trochę pieniędzy oboje dostali od rodziców i od gości na swoim ślubie, a na resztę wzięli wspólnie kredyt. Zenek znał się na budowaniu domów i poświęcił masę czasu aby ich wspólny dom był najładniejszy w okolicy.

W pierwszych latach małżeństwa wszystko układało się bardzo dobrze. Wkrótce na świat przyszły dzieci, a małżonkowie dokładali wszelkich starań, aby małżeństwo było zgodne.

Niestety jak to w życiu czasem bywa: kilkanaście lat po ślubie okazało się iż małżonkowie mają różne charaktery (a może doszło do zdrady? Albo jedno z małżonków zaczęło zaniedbywać rodzinę?)

Tak czy inaczej do sądu trafił pozew o rozwód.

Sprawa nie była prosta, ale po roku i kilku miesiącach sąd w końcu rozwiązał małżeństwo stron.

Małżonkowie mieli cały czas wspólność ustawową, tak więc podziału majątku nie mogli zrobić wcześniej.

Ale teraz po prawomocnym wyroku rozwodowym nie było już przeszkód, aby taki wniosek złożyć w sądzie. I taki wniosek faktycznie do sądu został wniesiony.

 

Tylko… co dokładnie stanowiło majątek wspólny?

Aż do czasu sprawy o podział majątku nikt się nad tym nie zastanawiał. A już na pewno nie Zenon.

I wierz mi, kiedy się tego dowiedział, przeżył prawdziwy szok.

Otóż właśnie Zenon nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiał – nie widział nawet takiej potrzeby, przecież w końcu dom budowali „od zera” wspólnie po ślubie.

 

Tylko, że ziemia na której dom został wybudowany, to wspólna już nie była…

Co więc pozostaje w sprawie o podział wspólnego majątku po rozwodzie?

Niestety bardzo prawdopodobne, iż pozostanie tylko… rozliczanie nakładów.

(wiem, pewnie niewiele Ci to mówi, poświęcę temu zagadnieniu całkiem osobny wpis)

 

Pewnie zapytasz:

a co jeśli małżonek będący właścicielem  sprzeda nieruchomość/ obciąży kredytem hipotecznym/ podaruje dom swoim rodzicom… Nie mówiąc już o pytaniu: a co jeśli wyrzucę dowody w postaci faktur i potwierdzeń przelewów obrazujących to, kto ponosił wydatki na „wspólny” dom?

Nie mówiąc już o tym, iż możliwa jest taka sytuacja, że małżeństwo będzie jak najbardziej zgodne, a cały problem „wyjdzie” dopiero wtedy, gdy dojdzie do postępowania spadkowego po jednym z małżonków?

Temat jest złożony i wrócę do tych pytań w jednym z kolejnych wpisów.

 

I nie – to nie jest „wymysł” polskiego ustawodawcy.

Takie rozwiązanie przewidziane było już w „dawnych” ustawach. Bardzo dawnych.

Kojarzysz może taką prawniczą maksymę „superficies solo cedit”?

Właśnie chodzi o to, iż to co znajduje się na gruncie, a więc np. budynek stanowi własność tej osoby, czyją własnością jest grunt.

Czy sytuacja jest zawsze zupełnie beznadziejna? Cóż, na pewno jest bardzo trudna.

Ale… Tak. zawsze staram się znaleźć rozwiązanie nawet w tak trudnych sytuacjach.

Możesz zapytać, czy to całe rozliczanie nakładów, to jedyne wyjście i nic już innego nie da się zrobić.

Dokładnie – odpowiedź brzmi : „to zależy”.

W jednym z kolejnych wpisów opowiem Ci o pewnym dość ciekawym przepisie, który znajduje się w kodeksie cywilnym i o tym, co z tego wynika dla osoby, która myślała, iż dom jest także jej

(a okazało się że jest inaczej, gdyż „ziemia” stanowiła własność innej osoby)

 

Czy wiesz, czyj jest Twój dom (inaczej: czy wiesz, czy jest dom w którym mieszkasz i uważasz za swój?)

Niestety, może być inaczej niż myślisz, i naprawdę: jeśli tak by było, to lepiej wiedzieć to teraz.

Pamiętaj, że każda sprawa jest inna, a sąd orzeka w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy.

 

Jeśli masz pytania, pamiętaj : zawsze możesz do mnie napisać.
katarzyna.skowronska@adwokatura.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *