Slider

Paszport dla dziecka.

Zaczynają się wakacje. Dla większości dzieci (a i dorosłych także) wyczekiwane od wielu miesięcy. Morze, plaża, zachody słońca… Ale czasem na drodze do wakacyjnego szczęścia mogą pojawić się problemy.

A jeden z nich to brak paszportu dziecka. Dziecko niestety samo sobie takiego dokumentu nie wyrobi.

Aby dziecko otrzymało paszport, potrzebna jest zgoda obojga rodziców. (zakładamy, iż ani matka, ani ojciec dziecka nie zostali pozbawieni przez sąd władzy rodzicielskiej)

Czasami niestety rodzice są tak skonfliktowani, iż zgodne wyrobienie dziecku paszportu nie jest możliwe. Zdarza się tak np. w sytuacji gdy rodzice są w trakcie sprawy o rozwód, gdy pozostają w tzw. separacji faktycznej i nie mają ze sobą kontaktu, bywa niestety i tak iż ojciec albo matka próbuje „odegrać się” na współmałżonku nie zważając na interesy i dobro dziecka. To smutne historie, choć niestety czasem się zdarzają.

Nawet jeśli tak się jednak stanie, nie oznacza to, iż nic nie można zrobić.

W takiej sytuacji rodzic, który chce dziecku paszport ten wyrobić, może wystąpić do właściwego sądu rejonowego, aby to sąd taką zgodę na wyrobienie dziecku paszportu wydał.

I jeśli wniosek zostanie wniesiony, to sąd zajmie się taką sprawą.

Oczywiście we wniosku należy dokładnie opisać sytuację, wyjaśnić dlaczego drugi z rodziców nie chce, aby dziecko miało paszport oraz w razie potrzeby zawnioskować dowody, które przekonają sąd do naszych racji  (dowodem takim mogą być np. zeznania świadków)

Tyle że nic nie dzieje się od razu.

Zanim sąd wyznaczy rozprawę (czasem potrzebnych będzie nawet kilka rozpraw) minie trochę czasu. Jeszcze trochę czasu minie, zanim wydane przez sąd postanowienie się uprawomocni. To może potrwać nawet (ładnych) kilka miesięcy.

Warto więc pomyśleć o tym z pewnym wyprzedzeniem.

ALE pamiętaj: jeśli drugi z rodziców odmawia bez powodu „zgody na paszport” dla dziecka, nie oznacza to jeszcze, iż paszportu tego nie będzie.

„Założenie” takiej sprawy w sądzie nie wiąże się z dużym kosztem.

 Wymarzony urlop na piaszczystej hiszpańskiej czy greckiej plaży może więc okazać się całkiem realny pomimo nieracjonalnego, a nawet złośliwego działania drugiego z rodziców.

„Rozwód kościelny”

Ślub (najczęściej) bierze się tylko raz i najczęściej jest to tzw. ślub konkordatowy.

Ale z rozwodem(zakończeniem małżeństwa) jest już zupełnie inaczej.

Fakt, iż właściwy  sąd okręgowy orzeknie o rozwodzie czyli formalnie rzecz ujmując : rozwiązaniu małżeństwa, nie ma przełożenia na trwanie małżeństwa „kościelnego”. W świetle prawa kanonicznego para dalej pozostaje więc małżeństwem.

Co oznacza, iż choć po uprawomocnieniu się wyroku w sprawie o rozwód, każdy z byłych już małżonków może zawrzeć ponowny związek małżeński, to jednak może to być tylko związek cywilny, zawarty przed kierownikiem USC.

Ale:

prawo kanoniczne przewiduje – w ściśle określonych sytuacjach – możliwość wystąpienia o tzw. stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Uwaga: nie jest to samo, co „rozwód kościelny”, bo… czegoś takiego jak „rozwód kościelny” po prostu nie ma .

Jest właśnie „stwierdzenie nieważności małżeństwa”.

Zauważ : rozwód to „rozwiązanie małżeństwa”, czyli – w uproszczeniu mówiąc - małżeństwo   istniało od daty jego zawarcia do dnia uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Stwierdzenie nieważności, w skrócie rzecz ujmując - to potwierdzenie, iż w dacie zawierania małżeństwa istniały takie przeszkody, które – zgodnie z kanonami kodeksu kanonicznego  -  uniemożliwiały  ważne zawarcie małżeństwa.

Procedura przed sądem cywilnym i kościelnym niewiele ma ze sobą wspólnego.

Przed sądem kościelnym nie będzie np. takiej rozprawy, jak przed sądem cywilnym.

Różne są przesłanki, aby o tym orzekać o tym rozwodzie czy stwierdzeniu nieważności małżeństwa w oparciu o przepisy kodeksu kanonicznego.

Zupełnie inne okoliczności są też przedmiotem dowodzenia przed sądem cywilnym i kościelnym.

Przesłanki stwierdzenia nieważności będą wkrótce przedmiotem osobnego wpisu.

Ale :

często spotykam się z pytaniem, czy te dwie sprawy (o rozwód i stwierdzenie nieważności małżeństwa) mogą toczyć się równolegle -

więc na to pytanie odpowiem już teraz:  tak, jest to możliwe, nie trzeba koniecznie czekać do czasu otrzymania wyroku o rozwodzie z sądu cywilnego, aby „założyć” sprawę o stwierdzenie nieważności małżeństwa „kościelnego”.

I jeszcze jedno pytanie, na które odpowiem już teraz:

Niestety  -  nie można stwierdzić nieważności  małżeństwa kościelnego w trybie „za porozumieniem stron”…

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale …

Nawet jeśli w sprawie o rozwód zapadł wyrok rozwiązujący małżeństwo bez orzekania o winie,  rozwiedziony małżonek może domagać się alimentów od byłego współmałżonka.

Podstawa prawna znajduje się w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym.

A dokładnie w art. 60 k.r.o.:

§ 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.

Jak wynika z przepisu, przesłanką jest „znajdowanie się w niedostatku”.

A to pojęcie dość ocenne. Żaden przepis k.r.o. nie precyzuje dokładnie, co ten „niedostatek” oznacza.

Każda sytuacja jest inna. W każdej sprawie sąd będzie wydawał wyrok w oparciu o przedłożone przez strony dowody.

(czyli: wnosząc pozew musisz dołączyć do niego dowody na potwierdzenie tego, co piszesz w pozwie)

Ale – inaczej niż przy „rozwodzie z winy” możliwość domagania się alimentów jest ograniczona w czasie.

§ 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.

PS. To, że małżonek może żądać  tych alimentów od drugiego małżonka  nie oznacza jeszcze automatycznie, iż sąd takie alimenty zasądzi…

On grozi, że nie da mi rozwodu…

Ile razy już to słyszałam podczas rozmów z klientami…

(co ciekawe: dużo częściej od kobiet, które bały się, iż to mąż nie da rozwodu, niż od mężczyzn, mających obawę, że żona nie będzie chciała zakończyć małżeństwa)

Zastanawiam się dlaczego tak jest? Tzn. z jakich względów kobiety (które już podjęły decyzję, iż chcą zakończyć małżeństwo) nie robią tego tylko dlatego, iż mąż twierdzi, że „nie da” rozwodu?

Przeszkodą może być oczywiście brak znajomości przepisów. Ale właśnie po to  jest w Internecie tyle stron poświęconych zagadnieniom prawnym.

Jednak – jeśli podjęłaś już decyzję o rozwodzie, a mąż uparcie powtarza, że rozwodu nie da, pamiętaj:

„brak zgody” męża nie oznacza wcale, iż rozwodu nie będzie.

Prawdopodobnie pojawi się kwestia orzekania o winie podczas procesu, ale mąż (no dobrze: żona także) nie jest w stanie swoim „brakiem zgody” rozwodu zablokować!

Nawet okoliczność, iż mąż nie pojawi się w sądzie nie  będzie stanowić dla sądu przeszkody, aby wyrok ten wydać. Może nie na pierwszej rozprawie, ale … (o wyroku zaocznym już pisałam na tym blogu)

Pamiętaj:

pozew podpisuje tylko powód, na pozwie podpis drugiego ze współmałżonków jest zupełnie niepotrzebny.

A o rozwodzie ( i wszystkich kwestiach, które się z nim wiążą) zdecyduje sąd po przesłuchaniu świadków i stron.

Co do zasady małżonkowie dziedziczą po sobie (oczywiście jeśli nic innego nie wynika z treści testamentu) .

Oczywiście w sytuacji, gdy jeden ze współmałżonków umiera w trakcie trwania małżeństwa.

Małżeństwo kończy się zaś z chwilą uprawomocnienia się wyroku w sprawie o rozwód.

Czyli do dnia, kiedy wyrok o rozwodzie będzie prawomocny, małżonkowie są małżeństwem.

Jednak – gdy powód w sprawie o rozwód chce rozwodu z wyłącznej winy drugiego małżonka sprawa taka może trwać naprawdę długo…

I tu pojawia się pytanie:

Czy jest więc możliwość, aby małżonek nie dziedziczył, jeśli postępowanie w sprawie o rozwód nie zostało ukończone?

Okazuje się, iż w niektórych przypadkach jest taka możliwość:

Nie dzieje się tu jednak nic z urzędu. Aby tak się stało konieczne jest orzeczenie sądu.

Jednak aby w ogóle sąd mógł orzec w tym przedmiocie, niezbędne jest zaistnienie kilku przesłanek: przede wszystkim przed śmiercią spadkodawcy musiało zostać wszczęte postępowanie o rozwód. W pozwie musiało znaleźć się żądanie rozwodu z orzeczeniem o winie, a ponadto żądanie takie musiało być uzasadnione. (przepis nie precyzuje, co to oznacza, iż żądanie „musiało być uzasadnione”- to pojęcie bardzo szerokie, w każdym przypadku będzie decydował sąd rozpatrujący sprawę.)

Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego:

Małżonek jest wyłączony od dziedziczenia, jeżeli spadkodawca wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie to było uzasadnione.

Wyłączenie małżonka od dziedziczenia następuje na mocy orzeczenia sądu.

Wyłączenia może żądać każdy z pozostałych spadkobierców ustawowych powołanych do dziedziczenia w zbiegu z małżonkiem.

Nie zawsze jednak można wystąpić do sądu z takim żądaniem.

Co więcej- termin na podjęcie działania jest dość krótki:

Zgodnie z przepisem:

Termin do wytoczenia powództwa wynosi sześć miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o otwarciu spadku, nie więcej jednak niż jeden rok od otwarcia spadku.

Jeżeli w dacie śmierci spadkodawcy sprawa o rozwód  jest w toku, to (zgodnie z art. 446 k.p.c.) sprawa  taka zostanie przez sąd umorzona. Kwestia wyłączenia małżonka spadkodawcy od dziedziczenia będzie rozstrzygnięta już  w  nowym, odrębnym procesie, wszczętym właśnie na podstawie art. 940 k.c.

Wyłączenie od dziedziczenia może dotyczyć jedynie dziedziczenia ustawowego.

Jeżeli spadkodawca uwzględnił małżonka  w  sporządzonym przez siebie testamencie, kwestia jego ewentualnej winy co do rozkładu pożycia pozostaje bez znaczenia.

Reasumując:

Mąż zdradzał żonę. Małżonkowie od dawna nie mieszkali razem, bo mąż wyprowadził się do innej kobiety. W końcu żona wystąpiła o rozwód, wskazując w pozwie, że chce rozwodu z winy męża. Postępowanie trwało już kilka miesięcy, kiedy żona zmarła, nie pozostawiając testamentu.

[kliknij aby kontynuować…]